NEWS
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Drugi kierowca przerwał milczenie
Drugi kierowca polskiego autokaru, który uległ tragiczny wypadkowi na Węgrzech, podzielił się swoimi relacjami na temat przebiegu katastrofy i akcji ratunkowej. Mężczyzna opowiedział o dramatycznych chwilach wewnątrz pojazdu oraz ocenił postawę służb dyplomatycznych i wolontariuszy.
Co wydarzyło się podczas wypadku?
Mężczyzna w momencie zdarzenia odpoczywał w kabinie sypialnej, skąd ewakuował się tuż po uderzeniu pojazdu:
Zorientowałem się, że jest tragedia, wypadek. Jest moment, kiedy trzeba uciekać z tej kabiny.
Kierowca opisał również natychmiastowe działania poszkodowanych na miejscu tragedii:
Wyłamaliśmy wyjścia dachowe, awaryjne i kto był najbardziej silny, sprawny, wyskoczył i pomagaliśmy wychodzić (…) Pozostałe osoby, które były ciężej ranne albo przygniecione przez siedzenia, wyciągaliśmy dołem.
Krytyka polskich służb
Kierowca zwrócił uwagę na brak dostatecznego wsparcia ze strony polskich placówek dyplomatycznych na miejscu, wskazując, że polscy tłumacze „tylko odbierali telefony i na tym się kończyło”. Podkreślił, że największą pomoc poszkodowanym zapewnili lokalni wolontariusze, dodając przy tym:
Węgierska strona robi co może, chociaż uważam, że gdyby było większe wsparcie polskiej strony, ambasady, polskich lekarzy tam na miejscu, to obsługa byłaby dla ludzi milsza, bezpieczniejsza i może by to wszystko przebiegało bardziej sprawnie.
Zobacz więcej: Szokujący pasek w TV Republika. Nawet Danuta Holecka od razu zareagowała
Zarzuty dla kierowcy
Węgierska policja zatrzymała drugiego kierowcę, który prowadził pojazd, stawiając mu zarzut zaśnięcia za kierownicą, co skutkowało miesięcznym aresztem. Zrozpaczony współpracownik stanął w jego obronie, określając go jako człowieka „z wielkim doświadczeniem i kulturą osobistą” oraz dodając:
Szkoda tego człowieka. Rozmawiałem nawet tam z ludźmi, to nikt nie ma pretensji do niego.
