NEWS
Emocje sięgają zenitu. Nagle taki komunikat
Przed finałem French Open nie brakuje głosów wskazujących faworytkę starcia Mai Chwalińskiej z Mirrą Andriejewą. Wśród nich znalazł się także były lider światowego rankingu ATP Jewgienij Kafielnikow, który ponownie postawił na Rosjankę. To kolejna wypowiedź legendarnego tenisisty, w której sceptycznie ocenia szanse Polki. Mimo to kibice pozostają pełni wiary i liczą, że Chwalińska po raz kolejny sprawi niespodziankę.
Polka skradła serca kibiców
W sobotę Maja Chwalińska stanie przed szansą na zdobycie pierwszego w karierze wielkoszlemowego tytułu. W finale French Open zmierzy się z Mirrą Andriejewą, a dla obu tenisistek będzie to debiut w decydującym meczu paryskiego turnieju.
Choć dziś o Chwalińskiej mówi cały tenisowy świat, jeszcze kilka tygodni temu jej sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Polka nie należała do grona najbardziej rozpoznawalnych zawodniczek, a wraz ze swoim sztabem musiała walczyć o środki potrzebne do dalszego rozwoju kariery. Dopiero znakomity występ w Paryżu sprawił, że znalazła się w centrum uwagi kibiców i mediów.
Sympatię fanów zdobyła nie tylko wynikami, ale także autentycznością. Sama przyznała, że nie ma sponsora technicznego, dlatego podczas turnieju występowała w różnych strojach, co tylko podkreśliło, jak nietypowa była jej droga do wielkiego finału.
Kafielnikow znów stawia na Rosjankę
Mimo imponującej postawy Chwalińskiej w Paryżu nie wszyscy wierzą w jej końcowy sukces. Przed finałem głos zabrał Jewgienij Kafielnikow, były lider rankingu ATP i dwukrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych, który bez większych wątpliwości wskazał faworytkę sobotniego starcia.
– Jeśli u Mirry wszystko będzie w porządku pod względem fizycznym, to jej rywalka nic nie będzie mogła zrobić – cytuje Kafielnikowa agencja RIA Novosti.
Nie jest to pierwszy raz podczas tegorocznego Roland Garros, gdy Rosjanin publicznie podważa szanse Polki. Jeszcze przed półfinałami był przekonany, że o tytuł zagrają dwie reprezentantki Rosji – Mirra Andriejewa i Diana Sznajder.
– Zobaczymy rosyjski finał! Nie mam wątpliwości, że Diana tam awansuje. Powinniśmy zobaczyć ten finał w telewizji ogólnokrajowej – mówił w rozmowie cytowanej przez portal Championat.
Rzeczywistość okazała się jednak inna. To właśnie Chwalińska zatrzymała Sznajder i odebrała Rosjankom szansę na wymarzony przez Kafielnikowa finał.
Finał Roland Garrosa już dziś. Na godziny przed meczem w sieci pojawiło się mocne nagranie o Mai Chwalińskiej
Czytaj dalej
Zaskakujący komunikat pierwszego trenera Mai Chwalińskiej. Mocne wyznanie tuż przed finałem
Czytaj dalej
Prognozy kontra rzeczywistość
Dotychczasowe prognozy Kafielnikowa nie okazały się jednak szczególnie trafne. To właśnie Chwalińska zatrzymała marsz rosyjskich tenisistek, pokonując w drodze do finału najpierw Annę Kalinską, a następnie Dianę Sznajder. Dzięki tym zwycięstwom 24-latka po raz pierwszy w karierze awansowała do finału turnieju wielkoszlemowego, osiągając największy sukces w swoim zawodowym życiu.
Po drugiej stronie siatki stanie Mirra Andriejewa, która również po raz pierwszy zagra o tytuł na kortach Rolanda Garrosa. Rosjanka jest uznawana za jedną z największych gwiazd młodego pokolenia, jednak Chwalińska już wielokrotnie udowodniła w Paryżu, że potrafi sprawiać niespodzianki i pokonywać wyżej notowane rywalki.
Kafielnikow ponownie postawił więc na swoją rodaczkę. Wcześniej przewidywał jednak rosyjski finał, a rzeczywistość napisała zupełnie inny scenariusz. Polscy kibice mają nadzieję, że także tym razem były gwiazdor tenisa będzie musiał zweryfikować swoje prognozy po ostatniej piłce finałowego meczu.
