NEWS
Maja Chwalińska podpisze milionową umowę, są nowe wieści. Menedżer poprosił o jedno
Występ w Paryżu w krótkim czasie odmienił zawodową sytuację Mai Chwalińskiej. Jej wyniki wywołały natychmiastową reakcję ze strony biznesu, a jak donoszą WP SportoweFakty i money.pl, tenisistka już teraz otrzymuje propozycje kontraktów. Za kulisami trwają negocjacje opiewające na kwoty, które jeszcze niedawno pozostawały poza jej zasięgiem.
Maja Chwalińska pobiła serca polskich kibiców
Jeszcze w trakcie turnieju zawodniczka nie ukrywała, że jej sytuacja finansowa jest napięta i że brakuje jej pieniędzy nawet na hotel.
„Wiem, że tutaj dużo zarobię, ale środki nie są przelewane w trybie ekspresowym. Módlcie się za mnie” — mówiła Chwalińska, zwracając się wprost do kibiców.
Te słowa szybko obiegły media i nie pozostały bez echa. Na apel zareagowała firma Oshee, która postanowiła pomóc zawodniczce i przy okazji ogłosić początek współpracy. W oficjalnym komunikacie marka napisała:
„Kilka dni temu rezerwowaliśmy hotel. Dziś rezerwujemy miejsce w teamie Oshee. Niektóre historie piszą się same. Cieszymy się, że możemy wspierać Maję Chwalińską w realizacji kolejnych marzeń. MAJA, HYDRATE YOUR DREAMS WITH OSHEE!”.
Warto przy tym zaznaczyć, że bieżące problemy finansowe rozwiązał ostatecznie sam awans do finału, który gwarantuje Polce 1,4 miliona euro brutto.
Menedżer potwierdza rozmowy. W tle milionowa umowa
Napływ ofert sponsorskich pochłonął cały sztab tenisistki. Piotr Szczypka, menedżer klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, potwierdza, że negocjacje ruszyły pełną parą.
„To już się dzieje. Od tygodnia nie rozmawiamy o niczym innym” — relacjonuje.
Jednocześnie apeluje do mediów o cierpliwość. Tłumaczy, że tego typu rozmowy najlepiej prowadzić z dala od zgiełku, a przedwczesne doniesienia mogłyby zaszkodzić toczącym się ustaleniom.
„Proszę jednak o wyrozumiałość, bo nic więcej nie mogę powiedzieć. Takie umowy wymagają ciszy i spokoju. Za mną już wiele rozmów, maili, przeglądania draftów umów. Jeśli od jakiegoś czasu jestem trudno osiągalny, to właśnie dlatego. Rozmowy z firmami i potencjalnymi sponsorami to coś, co zaprząta w tej chwili całą moją uwagę” — przyznaje Szczypka.
Michał Wiśniewski na pierwszej rozprawie rozwodowej. Wykonał czuły gest wobec Poli
Czytaj dalej
Zamieszanie wokół Marciniaka po decyzji ws. Messiego, a tu taki wpis Argentyńczyka. Dosadna reakcja po meczu
Czytaj dalej
Eksperci szacują wartość umów
Specjaliści od marketingu sportowego są zgodni, że Chwalińską czekają lukratywne kontrakty. Seweryn Plotan z firmy Sponsoring Insight uważa, że najpilniejszą sprawą jest znalezienie producenta sprzętu.
„Dziennikarze zapytali tenisistkę, dlaczego ma różne stroje w różnych fazach turnieju. Polka odpowiedziała, że nie ma sponsora technicznego, więc zakłada, co chce. To fajna baza do ogrania kontraktu dla marki odzieżowej. Nawiązanie takiej współpracy to priorytet na wczoraj” — wyjaśnia.
Plotan wskazuje też, na jakie konkretnie pieniądze może liczyć zawodniczka, zaznaczając, że wiele zależeć będzie od jej kolejnych wyników.
„Może liczyć na roczne kontrakty warte od kilkuset tys. zł do 2 mln zł. Na obecnym etapie są to realne kwoty dla głównego sponsora strategicznego” — dodaje w rozmowie z money.pl.
Maja Chwalińska | Adam Burakowski / East News
Ryzyko i perspektywy
Nie wszyscy podchodzą do sprawy bezkrytycznie. Część firm dostrzega ryzyko inwestowania w zawodniczkę po jednym, nagłym sukcesie. Grzegorz Kita, prezes Sports Management Polska, zwraca uwagę na niepewność co do utrzymania formy.
„Oczywiście trochę ryzykują, bo nie wiadomo, jak potoczy się kariera Chwalińskiej po Roland Garros. To dla niej życiowy game changer i musi umieć go unieść” — zaznacza w rozmowie ze SportowymiFaktami WP.
Ekspert dodaje, że odpowiedzialność spoczywa nie tylko na samej zawodniczce.
„Jej team też musi być przygotowany na rozmowy ze sponsorami, na elastyczność ofert, warunków finansowych, ale też zwykłą dostępność logistyczną i świadczeniową” — podkreśla Kita.
Ostrożność widać już zresztą w praktyce. Strategię krótkoterminową przyjęła między innymi marka XTB, której umowa z zawodniczką obowiązywała tylko do zakończenia turnieju.
