NEWS
Poseł wyrzucony ze studia Republiki. “Ja już z panem nie chcę rozmawiać”
Miłosz Krzysztof Kłeczek wyrzucił posła Kamila Wnuka ze studia TV Republika. Punktem wyjścia była rozmowa o niezidentyfikowanym obiekcie z Lubelszczyzny. Prowadzący ostatecznie nakazał politykowi opuścić studio. Największe emocje wywołało słowo „towarzyszu” oraz późniejsza wymiana zdań o Moskwie.
Kamil Wnuk jest posłem na Sejm X kadencji i należy do Polski 2050. Dyskusja dotyczyła incydentu z nocy ze środy na czwartek, do którego doszło podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wykryło w polskiej przestrzeni powietrznej niezidentyfikowany obiekt i skierowało do jego rozpoznania oraz przechwycenia myśliwiec F-16. Obiekt zniknął później z radarów, a miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.
Spór o działania państwa po incydencie na Lubelszczyźnie
Miłosz Kłeczek ostro komentował w programie reakcję polskich władz i wojska na pojawienie się niezidentyfikowanego obiektu w przestrzeni powietrznej kraju. Prowadzący zwracał uwagę na to, że w podobnych sytuacjach czas podejmowania decyzji ma szczególne znaczenie. Zastanawiał się również, dlaczego obiekt nie został zestrzelony, zanim spadł na terenie województwa lubelskiego.
W swojej wypowiedzi Kłeczek zaczął rozważać, czy sposób działania państwa mógł wynikać z braku odpowiednich umiejętności. W tym momencie poseł Polski 2050 wszedł mu w słowo. Prowadzący zareagował nerwowo i zarzucił politykowi, że przerwał wypowiedź, mimo że jego nazwisko wcześniej nie padło.
– Proszę, uderz w stół, nożyce się odezwą. Nie wymieniłem Pana nazwiska, a już mi Pan przerywa – powiedział Miłosz Krzysztof Kłeczek podczas programu w TV Republika.
Kamil Wnuk tłumaczył, że jego reakcja była związana ze sposobem wypowiadania się prowadzącego na temat polskich sił zbrojnych. Poseł sprzeciwił się sugestiom dotyczącym braku umiejętności polskiej armii.
– Mówi Pan o umiejętnościach polskiej armii, proszę tak nie mówić – powiedział Kamil Wnuk podczas programu w TV Republika.
Kłeczek odpowiedział, że nie odnosi się bezpośrednio do możliwości żołnierzy. Jak podkreślał, jego komentarz dotyczył procesu podejmowania decyzji w sytuacji zagrożenia.
– Nie, proszę Pana, mówię o tym jaki jest proces decyzyjny – odpowiedział Kłeczek.
Wnuk ponownie wszedł prowadzącemu w słowo. Tym razem zarzucił mu obrażanie polskiego munduru.
– Polskiego munduru proszę nie obrażać – powiedział Kamil Wnuk.
Kłeczek nie zgodził się z takim przedstawieniem swojej wypowiedzi. Zaczął odpowiadać posłowi i zwrócił się do niego w liczbie mnogiej, odnosząc się także do innych osób związanych z jego środowiskiem politycznym. Nie zdołał jednak zakończyć zdania, ponieważ Wnuk ponownie mu przerwał.
– Niech Pan teraz nie udaje, że pan polskiego munduru broni, bo Wy jako ludzie, którzy dajecie… – powiedział Kłeczek, gdy przerwał mu Wnuk.
Zobacz także: Awantura w Sejmie. Poseł: “proszę milczeć”, wicemarszałkini odebrała głos Januszowi Kowalskiemu
Kamil Wnuk powiedział „towarzyszu”. Prowadzący zażądał wyjaśnień
Właśnie użycie przez prowadzącego liczby mnogiej stało się początkiem kolejnej części sporu. Kamil Wnuk zwrócił się do Kłeczka słowem „towarzyszu”. Następnie ironicznie wyjaśnił, że w języku polskim wobec jednej osoby należy używać liczby pojedynczej.
– Towarzyszu! W liczbie mnogiej się mówi w Rosji, w Polsce się mówi w liczbie pojedynczej, jak się mówi o jednej osobie – powiedział sarkastycznie Kamil Wnuk podczas programu w TV Republika.
Kłeczek wyraźnie skupił się na samym określeniu użytym przez posła. Dopytywał, czy rzeczywiście został nazwany „towarzyszem”, i nie przyjmował tłumaczenia dotyczącego formy gramatycznej.
– Co Pan powiedział? Pan do mnie towarzyszu powiedział? – zapytał Miłosz Kłeczek.
Wnuk próbował wyjaśnić, że jego uwaga była reakcją na wypowiedź prowadzącego skierowaną do jednej osoby w liczbie mnogiej.
– Pan mówił przed chwilą w liczbie mnogiej – powiedział Kamil Wnuk.
Prowadzący ponownie wrócił jednak do użytego przez gościa określenia. Chciał uzyskać jednoznaczne potwierdzenie, że poseł zwrócił się do niego słowem „towarzyszu”.
– Tak powiedział? Pan powiedział do mnie towarzyszu? – zapytał ponownie Miłosz Krzysztof Kłeczek.
Wnuk potwierdził i jeszcze raz powiązał swoją wypowiedź z wcześniejszym użyciem liczby mnogiej.
– Tak, bo Pan się wyraża w liczbie mnogiej – powiedział Kamil Wnuk.
To wyjaśnienie nie zakończyło kłótni. Kłeczek uznał wypowiedź posła za obraźliwą i zdecydował, że nie chce kontynuować z nim rozmowy. Następnie wskazał mu drzwi i zasugerował wyjazd do Rosji.
– To do widzenia. Dziękuję towarzyszu, może Pan się udać już do siebie. Do Moskwy Pan może jechać – powiedział Miłosz Kłeczek podczas programu w TV Republika.
Wnuk odpowiedział prowadzącemu podobnym zarzutem. Stwierdził, że to właśnie Moskwa jest miejscem Kłeczka.
– Moskwa to jest Pana miejsce – powiedział Kamil Wnuk.
Czytaj też: W Tarnawie-Kolonii spadła rakieta. Prokuratura przekazała szczegóły
Czytanie obywatelskiego projektu ustawy, Bąkiewicz w Sejmie. Ostre słowa Witczaka
Czytaj dalej
Czarnek spiął się z dziennikarzem TV Republika. Poszło o Morawieckiego. padły ostre słowa
Czytaj dalej
Miłosz Kłeczek wyprosił posła ze studia TV Republika
Po wymianie zdań dotyczącej Moskwy atmosfera w studiu nie uległa uspokojeniu. Prowadzący oznajmił, że nie zamierza dalej rozmawiać z posłem. Ponownie zasugerował mu opuszczenie programu i określił go mianem „towarzysza z Moskwy”.
– Ja już z Panem nie chcę rozmawiać, jak Pan chce może Pan wyjść. Z towarzyszem z Moskwy nie będę rozmawiać – powiedział Miłosz Krzysztof Kłeczek podczas programu w TV Republika.
Później obaj mężczyźni jeszcze przez pewien czas spierali się o to, kto pracuje dla Moskwy. Kłeczek ostatecznie wyprosił Kamila Wnuka ze studia. Poseł Polski 2050 powiedział przy tym, że ma nadzieję, iż nie zostanie już więcej zaproszony do programu.
Prowadzący odpowiedział, że nigdy więcej go nie zaprosi. Swoją decyzję uzasadnił przekonaniem, że poseł ma problemy emocjonalne. Na tym wymiana zdań się jednak nie zakończyła.
Kiedy Wnuk przygotowywał się do wyjścia i zabierał swoją torbę, Kłeczek rzucił kolejną uwagę. Prowadzący powiedział, że ma nadzieję, iż w torbie nie znajduje się ładunek wybuchowy. Poseł zmierzał już wtedy w stronę wyjścia ze studia.
Przy drzwiach Wnuk jeszcze raz próbował wyjaśnić, dlaczego użył słowa „towarzyszu”. Powtarzał, że chodziło mu o zasady języka polskiego i zwracanie się do jednej osoby w liczbie pojedynczej. Kłeczek nie podjął jednak tego wyjaśnienia. Ponownie wskazał posłowi drzwi i odprowadził go w ich kierunku, kończąc jego udział w programie.
