Connect with us

NEWS

Sytuacja jest bardzo trudna ⚠️

Published

on

Gwałtowna nawałnica zalała ulice i posesje w Głuchołazach oraz sąsiednich wsiach. Jak wynika z relacji straży pożarnej, władz samorządowych i mediów, żywioł uderzył w poniedziałkowe popołudnie i niemal natychmiast wywołał reakcję zarówno polityków opozycji, jak i przedstawicieli rządu.

W poniedziałek 17 sierpnia, tuż po godzinie 15:00 nad Głuchołazami przeszła gwałtowna ulewa.

Zaledwie pół godziny intensywnego deszczu wystarczyło, by ulice zamieniły się w rwące potoki, a remontowana droga krajowa nr 40 znalazła się pod wodą.

Służby uporały się z najtrudniejszą sytuacją dopiero wieczorem, około godziny 20:30. Region dwa lata wcześniej przeżył powódź, więc kolejne zalanie natychmiast ożywiło spór o skuteczność inwestycji hydrotechnicznych.

Pół godziny ulewy i zalane miasto
Burmistrz Paweł Szymkowicz poinformował, że w około 30 minut spadło 38 litrów wody na metr kwadratowy, co stanowi ponad połowę średnich opadów dla całego sierpnia. Przeciążona sieć kanalizacyjna nie nadążała z odprowadzaniem wody, która zalała m.in. szpital, skwery i posesje mieszkalne. Jak wskazał burmistrz, najtrudniejsza sytuacja panowała na ulicy Sikorskiego, gdzie przed mostem nie ukończono jeszcze budowy pełnej kanalizacji burzowej, a także na ulicach Kraszewskiego, Miarki, Bodzanów i Skłodowskiej.

Szczególnie dramatyczna okazała się sytuacja rodziny z pobliskiego Bodzanowa, której dom ucierpiał już w 2024 roku, a w poniedziałek został zalany ponownie. Portal Głuchołazy Info 24 relacjonował, że wystarczyło kilkanaście minut intensywnego deszczu, by woda znów zagroziła ich domowi.

Wylany potok i nielegalna zabudowa koryta
Poniżej Głuchołaz, na odcinku między Rudawą a Bodzanowem, z brzegów wystąpił Potok Bodzanowski. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu wskazał, że na gwałtowny wzrost przepływu wpłynął przede wszystkim spływ wód opadowych z pól. Podczas wizji lokalnej pracownicy Wód Polskich zwrócili jednak uwagę na inny problem — liczne obiekty w korycie i sąsiedztwie potoku, takie jak mosty, kładki i przepusty, które podczas ekstremalnych opadów mogą utrudniać przepływ wody.

Instytucja przypomniała, że od 18 lipca 2026 roku prowadzi kontrole zabudowy przy Potoku Bodzanowskim i wykryła dotąd wiele obiektów postawionych bez wymaganych pozwoleń wodnoprawnych. Zdaniem Wód Polskich mogą one ograniczać przepustowość koryta i utrudniać odpływ wody, co mogło mieć wpływ na przebieg zdarzeń z 17 sierpnia.

Opozycja zarzuca rządowi bezczynność po powodzi z 2024 roku
Skutki nawałnicy wywołały natychmiastową krytykę polityków Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Marcin Ociepa napisał w sieci:

„Znowu zalewa Głuchołazy na Opolszczyźnie! Wzywam rząd do natychmiastowej pomocy mieszkańcom. Pobudka Donald Tusk, Marcin Kierwiński, MSWiA!”.

Do sprawy odniósł się również rzecznik partii Rafał Bochenek, twierdząc, że przez ostatnie dwa lata rząd nie zrobił nic, by zabezpieczyć mieszkańców.

Posłanka Katarzyna Czochara przypomniała natomiast o deklarowanych 360 milionach złotych na odbudowę.

„To nie jest powód do świętowania, tylko do rozliczenia. Tusk i Kierwiński powinni wyjaśnić, dlaczego mimo ogromnych środków mieszkańcy nadal nie mogą czuć się bezpiecznie” — napisała.

Rząd odpowiada: nakłady wzrosły, lecz żywioł bywa nieprzewidywalny
W programie TVN24 minister Marcin Kierwiński podkreślił, że po powodzi w 2024 roku do Głuchołaz trafiły duże środki na odbudowę i zabezpieczenie na przyszłość.

„Głuchołazy są lepiej przygotowane na tego typu problemy. Czy są w stu procentach bezpieczne? Nie, bo nie ma dzisiaj miejsca w stu procentach bezpiecznego” — powiedział.

Zwrócił też uwagę, że miasto leży blisko granicy i wiele wody spływa do niego z gór od strony czeskiej. Jak zaznaczył, Głuchołazy są lepiej zabezpieczone niż dwa czy trzy lata temu, ale każda taka sytuacja wymaga gotowości na nadzwyczajne zjawiska.

W Polsat News głos zabrał także rzecznik rządu Adam Szłapka, który zwracał uwagę, że ekstremalne zjawiska pogodowe nie są wyłącznie polskim problemem.

„15-minutowe ulewy, które są niszczycielskie, które wywołują kataklizmy, zdarzają się nie tylko w Polsce (…), ale nie zawsze się da zabezpieczyć przed huraganami, przed ulewami, przed trzęsieniami ziemi” — mówił.

Jako przykład podał Japonię, wskazując, że nie sposób winić tamtejszego rządu za to, że nie zabezpieczył kraju przed każdym trzęsieniem ziemi.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAwow24