NEWS
Koniec rządów Trzaskowskiego? 40 tys. podpisów już zebrano! Zegar tyka, a walka o referendum trwa. Co musi się wydarzyć? Szczegóły ⤵️
W Warszawie trwa akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego oraz Rady Warszawy. Inicjatorzy przedsięwzięcia poinformowali, że liczba zebranych podpisów przekroczyła już 40 tysięcy. To znaczący wynik, jednak do rozpoczęcia procedury referendalnej nadal potrzebne są dziesiątki tysięcy kolejnych podpisów.
Akcja rozpoczęła się 30 lipca 2026 roku. Jej organizatorzy mają czas do 28 września na zebranie wymaganej liczby podpisów. Według aktualnych wyliczeń potrzebnych jest około 132 tysięcy ważnych podpisów mieszkańców uprawnionych do głosowania. Organizatorzy deklarują jednak, że chcą zebrać około 150 tysięcy, aby stworzyć zapas na podpisy, które podczas późniejszej weryfikacji mogą zostać uznane za nieważne.
40 tysięcy podpisów to dopiero początek
Przekroczenie granicy 40 tysięcy podpisów pokazuje, że inicjatywa zyskała pewien poziom poparcia. Nie oznacza jednak automatycznie, że referendum się odbędzie.
Do osiągnięcia minimalnego progu brakuje około 92 tysięcy podpisów. Według wcześniejszych danych tempo zbiórki wynosiło około 1,8 tysiąca podpisów dziennie. Aby osiągnąć wymagany poziom przed 28 września, organizatorzy musieliby zwiększyć tempo do około 2,2 tysiąca dziennie.
Maciej Wilk, jeden z inicjatorów akcji, zapowiadał zwiększenie liczby wolontariuszy oraz punktów, w których mieszkańcy mogą składać podpisy. Oznacza to, że najbliższe tygodnie mogą mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia całej inicjatywy.
Dlaczego ważność podpisów ma tak duże znaczenie?
Sama liczba podpisów podawana przez organizatorów nie jest jeszcze równoznaczna z formalnym spełnieniem wymogu.
Podpisy muszą zostać zweryfikowane. W przypadku referendum odwoławczego znaczenie ma m.in. prawidłowe podanie wymaganych danych oraz spełnienie warunków formalnych. Dlatego organizatorzy chcą zebrać więcej podpisów, niż wynosi ustawowe minimum.
Jeżeli wymagany próg zostanie osiągnięty, dokumenty trafiają do właściwego komisarza wyborczego. Następnie rozpoczyna się formalna procedura, która może doprowadzić do zarządzenia referendum.
Nawet referendum nie oznacza jeszcze odwołania
Najważniejsza kwestia może pojawić się dopiero po zebraniu podpisów.
Aby referendum było ważne, musi zostać spełniony wymagany próg frekwencji. W przypadku referendum dotyczącego odwołania organu samorządowego znaczenie ma liczba wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach, podczas których dany organ został wybrany.
W przypadku Warszawy oznacza to konieczność mobilizacji bardzo dużej liczby mieszkańców. Według analiz dotyczących obecnej inicjatywy mowa jest o około 467 tysiącach osób, które musiałyby pojawić się przy urnach, aby referendum mogło być wiążące.
To pokazuje skalę wyzwania. Zebranie około 132 tysięcy podpisów jest tylko pierwszym etapem. Później organizatorzy musieliby przekonać setki tysięcy warszawiaków do udziału w samym głosowaniu.
Warszawa ma już doświadczenie z podobnym referendum
W 2013 roku mieszkańcy stolicy głosowali w sprawie odwołania ówczesnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Wtedy zdecydowana większość uczestników opowiedziała się za jej odwołaniem, jednak referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło 343 732 wyborców, podczas gdy wymagane było 389 430.
Historia ta pokazuje, że nawet bardzo silna przewaga przeciwników urzędującego prezydenta nie wystarczy, jeśli nie uda się osiągnąć wymaganego poziomu frekwencji.
Kraków pokazał, że referendum może zakończyć kadencję
Jednocześnie istnieje przykład, który może być dla organizatorów warszawskiej inicjatywy szczególnie istotny.
W maju 2026 roku w Krakowie odbyło się referendum dotyczące odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Do urn poszła wystarczająca liczba mieszkańców, a zdecydowana większość uczestników opowiedziała się za jego odwołaniem. Tym samym referendum zakończyło jego kadencję.
Krakowski przypadek pokazuje więc, że referendum odwoławcze nie musi być wyłącznie politycznym gestem. Przy spełnieniu wszystkich wymogów może rzeczywiście doprowadzić do zmiany władz miasta.
Co może wydarzyć się w Warszawie?
Na razie nie ma podstaw, aby przesądzać, że Rafał Trzaskowski straci stanowisko. Akcja jest dopiero na etapie zbierania podpisów, a do wymaganego minimum nadal brakuje około 90 tysięcy.
Z drugiej strony przekroczenie 40 tysięcy podpisów oznacza, że inicjatywa nie zakończyła się na symbolicznym początku. Organizatorzy mają jeszcze czas na zwiększenie tempa zbiórki, a ich kolejnym celem będzie przekroczenie ustawowego minimum z odpowiednim zapasem.
Jeśli podpisy zostaną zebrane i pozytywnie zweryfikowane, mieszkańcy Warszawy mogą zostać postawieni przed znacznie poważniejszym pytaniem: czy chcą, aby Rafał Trzaskowski pozostał prezydentem stolicy do końca kadencji.
Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy referendum się odbędzie ani jaki byłby jego wynik. Wiadomo natomiast, że inicjatorzy mają konkretny termin — 28 września — i przed nimi jeszcze bardzo trudne zadanie mobilizacji warszawiaków.
