NEWS
Zdecydowanie ma rację 👇
Maja Chwalińska zakończyła swój znakomity występ w Roland Garros finałem i zanotowała gigantyczny awans w rankingu WTA. Mimo tego sukcesu nie ma jeszcze pewnego miejsca w głównej drabince Wimbledonu. W sprawie możliwej „dzikiej karty” dla Polki stanowczo wypowiedział się Tomasz Tomaszewski.
Maja Chwalińska zachwyciła świat tenisa. Z nieoczywistej kandydatki do jednej z bohaterek Roland Garros
Jeszcze kilka tygodni temu niewielu ekspertów przewidywało, że to właśnie Maja Chwalińska będzie jedną z największych gwiazd tegorocznego Roland Garros. Polska tenisistka przyjechała do Paryża bez statusu faworytki, a drogę do głównej części turnieju musiała rozpocząć od kwalifikacji. Tymczasem z meczu na mecz prezentowała coraz lepszą formę, imponując pewnością siebie, skutecznością i spokojem w kluczowych momentach.
Jej marsz do finału był jedną z największych niespodzianek całego turnieju. Chwalińska pokonywała kolejne rywalki, udowadniając, że potrafi rywalizować z zawodniczkami ze światowej czołówki. Wielu obserwatorów zwracało uwagę nie tylko na jej umiejętności techniczne, ale również na dojrzałość mentalną. To właśnie ona pozwalała Polce wychodzić obronną ręką z trudnych sytuacji i zachowywać koncentrację nawet pod ogromną presją.
Dla 24-letniej zawodniczki był to zdecydowanie największy sukces w karierze. Awans do finału przełożył się także na ogromny skok w rankingu WTA, dzięki czemu Chwalińska znalazła się w gronie najlepszych tenisistek świata. Jeszcze niedawno walczyła głównie o przebicie się do największych turniejów, a dziś mówi się o niej jako o zawodniczce, która może regularnie występować w drugich tygodniach imprez wielkoszlemowych.
Polscy kibice nie kryją zachwytu. Po latach oczekiwań tenisistka z Dąbrowy Górniczej pokazała, że ma potencjał, by na stałe zadomowić się w światowej elicie. A wszystko wskazuje na to, że finał Roland Garros może być dopiero początkiem znacznie większej historii.
fot. East News, Maja Chwalińska
Finał Roland Garros przyniósł wielkie emocje. Chwalińska walczyła ambitnie do ostatniej piłki
Sobotni finał w Paryżu był bez wątpienia najważniejszym meczem w dotychczasowej karierze Mai Chwalińskiej. Na korcie centralnym zmierzyła się z jedną z największych gwiazd młodego pokolenia, Mirrą Andriejewą. Stawka była ogromna, podobnie jak zainteresowanie kibiców i mediów z całego świata.
Od pierwszych gemów było widać, że obie zawodniczki doskonale zdają sobie sprawę z rangi wydarzenia. Chwalińska próbowała narzucić swój rytm gry, ale rywalka prezentowała bardzo wysoki poziom i skutecznie wykorzystywała swoje atuty. Mimo trudnych momentów Polka nie odpuszczała, walcząc o każdą piłkę i pokazując charakter, który zachwycał fanów przez cały turniej.
Ostatecznie trofeum trafiło w ręce Andriejewej, jednak występ Chwalińskiej został oceniony bardzo wysoko. Eksperci zgodnie podkreślali, że sam awans do finału jest osiągnięciem, które jeszcze przed rozpoczęciem imprezy wydawało się niemal nierealne. To właśnie dlatego po zakończeniu spotkania więcej mówiło się o sukcesie Polki niż o samej porażce.
W mediach społecznościowych błyskawicznie pojawiły się tysiące gratulacji. Kibice zwracali uwagę, że Chwalińska przez dwa tygodnie prezentowała tenis na światowym poziomie i pokazała ogromny potencjał na przyszłość. Dla wielu fanów już teraz stała się jedną z największych bohaterek tegorocznego Roland Garros.
Teraz przed nią kolejne wyzwania. Sezon przenosi się na korty trawiaste, a czasu na przygotowania nie będzie zbyt wiele. Po tym, co pokazała w Paryżu, oczekiwania wobec Polki są jednak znacznie większe niż jeszcze miesiąc temu.
Maja Chwalińska mówiła o znanej polskiej tenisistce. Nagle w tle widzowie usłyszeli wulgaryzmy
Czytaj dalej
Aż trudno uwierzyć, kto złożył Mai Chwalińskiej wizytę przed samym meczem. Rodzice ujawnili prawdę
Czytaj dalej
Tomasz Tomaszewski nie wytrzymał. Mocne słowa o Wimbledonie i „skandalu”
Choć finał Roland Garros otworzył przed Mają Chwalińską wiele drzwi, sytuacja związana z Wimbledonem wciąż pozostaje niejasna. Powód jest prosty. Listy startowe do londyńskiego turnieju zostały zamknięte jeszcze przed rozpoczęciem zmagań w Paryżu. To oznacza, że spektakularny wynik Polki nie mógł zostać uwzględniony przy tworzeniu głównej drabinki.
Dlatego właśnie tak wiele mówi się o możliwości przyznania jej „dzikiej karty”. O taką decyzję zabiega również Polski Związek Tenisowy. Wśród osób, które publicznie wsparły Chwalińską, znalazł się Tomasz Tomaszewski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów tenisowych w kraju.
„Jeżeli Maja nie otrzyma “dzikiej karty”, to obrażam się na Wimbledon i nie będę go komentował. Bo uważam, że to byłby skandal” – mówi Tomasz Tomaszewski.
Komentator uważa, że organizatorzy powinni docenić nie tylko wynik osiągnięty przez Polkę w Paryżu, ale również jej predyspozycje do gry na trawie. Jego zdaniem właśnie na tej nawierzchni Chwalińska może pokazać pełnię swoich możliwości.
„Zwłaszcza, że Maja Chwalińska świetnie gra na trawie. Ma do tego naturalny talent. Ma “miękkie” ręce i nogi, do tego jest leworęczna. I może też zrobić furorę na trawie” – dodaje syn legendarnego Bohdana Tomaszewskiego.
Słowa komentatora szybko odbiły się szerokim echem wśród kibiców. Wielu fanów zgadza się z jego opinią i uważa, że finalistka Roland Garros zasłużyła na miejsce w głównej drabince Wimbledonu. Decyzja organizatorów będzie jedną z najgoręcej komentowanych tenisowych spraw najbliższych dni. Jedno jest pewne – po tym, co wydarzyło się w Paryżu, Maja Chwalińska przyciąga uwagę całego tenisowego świata.
“JEŻELI MAJA NIE DOSTANIE DZIKIEJ KARTY, TO JA SIĘ OBRAŻAM NA WIMBLEDON” 🥺
Tomasz Tomaszewski zabrał głos w sprawie Dzikiej Karty dla Mai Chwalińskiej 🎾#rolandgarros pic.twitter.com/QxoEzjVUka
— Polsat Sport (@polsatsport) June 6, 2026
Rozwiń
Bądź na bieżąco – najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
